open the doors
 ::  Artyku?y prasowe
Dziennik Polski: Co jest za tym murem
Z dr. Andrzejem Cechnickim, polskim koordynatorem ?wiatowego Programu „Schizofrenia-Otwórzcie Drzwi”, ...

GW: Marta chce i?? do pracy
W: Gazeta Wyborcza, pi?tek 13 maja 2005r. Marta chce i?? do pracy Choruje, ale tej choroby nie wida?. Bo nie choruje ...

GW: Nie potrzebuj? ja?mu?ny
Nie potrzebuj? ja?mu?ny W: Gazeta Wyborcza, pi?tek 13 maja 2005r. Nie my?l? o sobie jak o cz?owieku niepe?nosprawnym. ...

Paradols: Pensjonat nadziei
W: Prodoks, nr 3/2005 Pensjonat nadziei Kameralny pensjonat „U Pana Cogito" w Krakowie. Na stronie internetowej ...

Marie Claire: Siostry Ofelii
W: Marie Claire, stycze? 2000r.   Siostry Ofelii  Jedni nazywaj? ja chorob? duszy albo choroba królewsk?, ...

Dziennik Polski: Co jest za tym murem

Z dr. Andrzejem Cechnickim, polskim koordynatorem ?wiatowego Programu „Schizofrenia-Otwórzcie Drzwi”, rozmawia Ewa Borek. 

W: Dziennik Polski, nr 220, z dnia 21 wrze?nia 2003r.


 

Dlaczego choroba psychiczna traktowana jest przez tzw. zdrowe spo?ecze?stwo jak choroba zaka?na – trzeba od niej ucieka?, ?eby si? przypadkiem nie zarazi??

My?l?, ?e ludzie obawiaj? si? osób chorych  psychicznie z niewiedzy. Najcz??ciej nie potrafi? z nimi rozmawia? i nie wiedz?, jak si? zachowa?. Cz?sto po prostu boj? si? z ich strony agresji, bo czytali w prasie, ?e np. Psychicznie chory syn zabi? matk?, b?d?ca w leczenia psychiatrycznym kobieta zabi?a swoje dzieci... Tymczasem agresja chorych jest mitem. Zdarza si? oczywi?cie akt agresji w rodzinach „g?stych", gdzie wszyscy cz?onkowie ?yj? z sob? blisko, a chory musi t?umaczy? si? z ka?dej reakcji. Jednak wówczas jest to bardziej akt rozpaczy, obrony, ucieczki ni? czystej agresji. Ludzie chorzy na schizofreni? czuj? si? samotni, niezrozumiani, l?kaj? si? ?wiata i innych ludzi. Je?li s? agresywni, to wobec siebie - 10 procent chorych pope?nia samobójstwo.

A wi?c kto si? kogo powinien ba?: my chorych czy oni nas?

Nikt nie powinien si? ba? nikogo, ale wiem na pewno, ?e bardziej boj? si? oni. Nie jest to l?k przed fizyczn? przemoc?, ale przed ostracyzmem ?wiata zewn?trznego, przed odrzuceniem. Ludzie mówi?: schizofrenik, psychopata, wariat, debil, u?ywaj?c tych okre?le? wy­miennie, bez ?adnej refleksji. Nazwy chorób staj? si? epiteta­mi i przyczyniaj? do utrwalania wizerunku osoby chorej psychicznie jako tej gorszej.

Czy w?a?nie dlatego unikasz s?owa schizofrenik?

Tak, dlatego oraz z tego powodu, ?e ta choroba nie ma trwa?ych nast?pstw, a wi?c nie ma schizofreników. Dzi? okre­?lenie schizofrenik sta?o si? nie­ pochlebn? etykietk?, u?ywan?, gdy chcemy kogo? obrazi?. Napewno s?ysza?a?, jak ma?olaty mówi? o kim? z pogard?: schizol! No, w?a?nie. A schizofrenia to bardzo szerokie poj?cie, Ka?dy przypadek jest inny, ka?dy ma inn? histori?, przebieg i wyj?cie. Nie ma wi?c schizofreników, s? ludzie chorzy na jak?? posta? schizofrenii, którzy w ?agodnej fazie choroby zachowuj? si? i dzia?aj? identycznie jak pozosta?a, tzw. zdrowa cz??? spo?ecze?stwa. Zreszt?, 30 procent osób cierpi?cych na psychoz? urojeniow? do?wiadcza takiego napadu tylko raz w ca?ym swoim j ?yciu. Nast?pne 70 procent to l ludzie, którzy z przerwami, ale l jednak ci?gle, walcz? z nawro­tami choroby i pomimo to w sprzyjaj?cych warunkach i przy dobrym leczeniu mog? j wie?? normalne ?ycie. Tylko nieliczni ci?gle nie mog? opu?ci? ?wiata psychozy.

Schizofrenia jest chorob? star? jak ?wiat. Kiedy? nazywana by?a nawet chorob? kró­lewsk?!

To z powodu wyj?tkowo bogatych objawów. Jak ju? mó­wi?em, ka?dy przypadek jest inny, ka?dy chory prze?ywa swoje psychozy w odmienny spo­sób. Istnieje jeden wspólny mia­nownik: ka?dy chory jest gejze­rem uczu?, ale ma problemy z ich wyra?aniem. ?wiat na nie­ go napiera, ka?dy szczegó? ota­czaj?cego ?wiata jest wa?ny, ale wszystkich przecie? nie da si? ogarn?? i zrozumie?. Chaos sta­je si? widoczny w ruchach, w mowie, nawet na twarzy, któ­ra, nie mog?c nad??y? za tak wielk? ilo?ci? sygna?ów z ze­wn?trz, przestaje wyra?a? co­kolwiek, staje si? martwa. Cz?o­wiek s?dzi, ?e ginie... Ta choro­ba trapi wielu ludzi, jak wynika ze ?wiatowych bada? – dotyczy co

 

setnego cz?owieka. Nic dziw­nego, ?e atakuje tak?e umys?y wybitne - Nietzsche, Kant, Hegel,  Strindberg.   O  ol?nienia schizofrenicznym    mówi    si? w przypadku takich malarzy, jak Munch, van Gogh, Kubin, Monsiel, i uczonych, jak John Nash, o którym nakr?cono nie­zwyk?y film „Pi?kny umys?".

Schizofrenia nadal jest chorob? nie do ko?ca pozna­n?. Mo?e dlatego ci?gle stra­szy?

Rzeczywi?cie, cho? jest to najcz??ciej wyst?puj?ca choro­ba psychiczna, jej etiologia nie jest wyja?niona. Mówi si? co prawda o jej pod?o?u genetycz­nym, ale w takim sensie jak cu­krzyca czy te? nadci?nienie. Nie znaleziono tego jednego, odpo­wiedzialnego genu. Psychiatrzy obwiniaj? o wspó?udzia? takie czynniki, jak organiczne uszko­dzenie mózgu lub zaka?enie wirusowe jeszcze w ?onie mat­ki. Du?e znaczenie przypisuje si?   warunkom   wychowania i czynnikom ?rodowiskowym. Cz??? psychiatrów uwa?a schi­zofreni? za reakcj? na zbyt trud­ne warunki ?yciowe, zw?aszcza konflikty emocjonalne. Jedno wiadomo na pewno: schizofre­nii nie da si? wyja?ni? bez genetyki, ale sama genetyka nie wy­starcza do jej wyja?nienia!

Czy schizofrenia jest cho­rob? dziedziczn??

To mit, z którym walczy­my. Je?li cokolwiek dziedziczy si? po przodkach, to wy??cznie pewn? dyspozycj? do zachoro­wania, ale nie sam? chorob?. Ta dyspozycja mo?e pozosta? tyl­ko potencjalno?ci? i nigdy si? nie ujawni? albo mo?e si? nasi­li?, co zazwyczaj powodowane jest narastaj?cym stresem ?ycia.

Choroba istnieje od wie­ków, chocia? chorzy na schi­zofreni? z powodu nieprzystosowania spo?ecznego rzadko zak?adaj? rodziny i maj? dzie­ci. A wi?c proporcja osób za­padaj?cych na t? chorob? po­winna si? zmniejsza?, a tak
nie jest.

To kolejny dowód, ?e schi­zofrenia nie jest chorob? dzie­dziczn?. Mo?e dotkn?? ka?de­go, lecz najcz??ciej dotyka ludzi m?odych. U 80 procent chorych ujawnia si? przed 28. rokiem ?ycia. A wi?c w czasie przezna­czonym na zak?adanie rodziny, robienie  kariery  zawodowej, budowanie   domu.   Dotkni?ci chorob? zamiast tego zamykaj? si? w sobie, separuj? od ?wiata. W?a?nie   dlatego   wa?ne  jest wczesne rozpoznanie. Choroba pó?no ujawniona albo ?le leczo­na mo?e obci??y? psychicznie chorego i wy??czy? go z ?ycia spo?ecznego na wiele lat.

Schizofrenia to choroba niejednolita, dlatego cz?sto trudna do zidentyfikowania nawet przez najbli?sze otocze­nie chorego. Czy jednak s? ja­kie? wspólne, symptomy ró?­nych odmian tej choroby?

Ludzie chorzy na schizo­freni? - mówi?c  najogólniej- zatracaj? rado?? ?ycia. Trac? zdolno?? obcowania -ze swym otoczeniem, a przy okazji rodzi­n?, przyjació?, zatrudnienie. Nawet najbli?si zaczynaj? ich unika? z obawy przed ocen? ?rodowiska, s?siadów, znajo­mych, w najlepszym razie nie przyznaj? si? do choroby psy­chicznej w rodzinie. No, bo jak ?y? z takim pi?tnem? Wymow­ne u?mieszki, kr?cone za pleca­mi kó?ka na czole, maj?ce zna­czy? - to ta od tego wariata! Przecie? nie da si? t?umaczy? ka?demu napotkanemu s?sia­dowi, ?e dzi?ki leczeniu chory wiedzie normalne ?ycie - nor­malnie mówi, ogl?da telewizj?, czyta ksi??ki, rozmawia i cz?sto jest zdolny do wykonywania tej samej pracy, jak? wykonywa? przed epizodem chorobowym. ?e nie biega po mieszkaniu na­ go, z no?em w r?ku, wydaj?c dzikie okrzyki nienawi?ci. Czy? nie tak wyobra?amy sobie cho­rego na schizofreni??

Czy t? chorob? mo?na przewidzie?? Uprzedzi??

Charakterystyczne s? pierwsze objawy: os?abienie koncentracji i uwagi, spadek na­p?du i motywacji, nastrój depre­syjny, zaburzenia snu, l?k, wycofanie spo?eczne,

 

podejrzli­wo??, pogorszenie funkcjono­wania w rolach spo?ecznych i dra?liwo??. Oczywi?cie, te sa­me symptomy mog? ?wiadczy? o zupe?nie innej chorobie, ale warto wzi?? pod uwag? i t? ewentualno??. Ten zwiastuno­wy okres schizofrenii mo?e trwa? od kilku dni do kilku lat. U wi?kszo?ci chorych trwa od 3 do 5 lat, a jego wykrycie mo­?e zadecydowa? o powodzeniu leczenia.

Podobno z ?adnej choro­by psychicznej nie mo?na wy­leczy? chorego. Czy schizofrenia jest uleczalna?

Kolejny mit! Schizofrenia, podobnie jak  wiele  innych chorób psychicznych, poddaje si? leczeniu, cho? rokowanie jest zró?nicowane i trudne. Mo?na    skutecznie pomóc w uwolnieniu chorego od obja­wów.-lub w ich ograniczeniu, cho? wymagana jest wszech stronna, wytrwa?a i ofiarna po­moc ze strony najbli?szych. Mniej wi?cej u jednej trzeciej  leczonych pacjentów nast?pu­je ca?kowite cofni?cie si? cho­roby, u po?owy - znaczna po­ prawa, umo?liwiaj?ca podj?cie nauki lub pracy. U pozosta?ych stwierdza si? przebieg mniej niekorzystny, wymagaj?cy ca­?ego systemu wsparcia w ?ro­dowisku.

Jeszcze   na   pocz?tku XX wieku ponad 80 proc. cho­rych leczono wy??cznie
w zamkni?tych   szpitalach psychiatrycznych, gdzie nie­ którzy z nich sp?dzali wi?k­szo?? ?ycia - 20, a nawet 30 lat, a? do ?mierci. Jak leczy si? schizofreni? dzisiaj?

Hospitalizacji wymagaj? tylko nieliczni i nawet je?li tra­fiaj? do szpitala, nie jest to po­nure miejsce otoczone murem, tylko zazwyczaj ma?a, jasna klinika, która szybko „wyplu­je" chorego. Dzi? schizofreni? leczy si? przede wszystkim za pomoc? nowoczesnych leków psychotropowych II generacji, które uwalniaj? od objawów psychotycznych, jak urojenia i omamy, nie wywo?uj?c po­wa?niejszych skutków ubocz­nych, typowych dla starszej generacji neuroleptyków. Jed­nak leczenie tej akurat choro­by to nie tylko farmakologia ani nawet nie wy??cznie psy­choterapia. To co?, co na ?wie­cie znane jest jako trialog, czy­li rozmowa we troje: terapeuty z chorym i jego rodzin?. Jak szybko i z jakim skutkiem cho­ry na schizofreni? wróci do czynnego ?ycia w spo?ecze?­stwie zale?y od tego, jak b?­dzie funkcjonowa? w rodzinie, w pracy, s?owem - w ?yciu co­dziennym. W Krakowie lansu­jemy to najlepsze podej?cie do choroby, mianowicie podej?cie integracyjne.

 

Rozmawia?a EL?BIETA BOREK


kontakt + copyright dla mediów + nota prawna + o nas
Copyright 2010 Medforum